Konferencja 2019: Nowotwory – naukowo potwierdzone terapie wspierające profilaktykę i leczenie.


Miniona sobota to czas spędzony w gronie ludzi niezwykłych – profesorów, naukowców, onkologów, chirurgów, dietetyków, ale przede wszystkim praktyków w swoich dziedzinach.

Nikogo nie zdziwi twierdzenie, że nowotwory złośliwe to plaga naszych czasów – zabijają w Europie około 100 000 osób rocznie, co stanowi 20% wszystkich zgonów. Czy rzeczywiście jest tak źle?


Tak, jest źle. Ale właśnie dlatego jestem wdzięczna organizatorom za wybranie dokładnie tej tematyki. Jest to temat niezwykle trudny, zawiły i skomplikowany, a jego złożoność daje się we znaki nie tylko pacjentom, ale przede wszystkim personelowi medycznemu.


Co ma wspólnego żywienie z nowotworami? Czy poszczególne składniki pożywienia jakkolwiek wpływają na rokowanie? Czy pacjenci umierają tylko w wyniku nowotworu, czy może jest to suma nasilonego metabolizmu, niedostatecznej podaży energii, białka i postępująca kacheksja?

Na te pytania na pewno nie uzyskamy odpowiedzi w ciągu 20-minutowej prelekcji. Możemy zaś zyskać wskazówkę – małą podpowiedź, która skieruje nasze umysły w nieco bardziej adekwatnym kierunku.

Mikro- i makroelementy

Ogromne podziękowania dla profesora Jana Lubińskiego za wspaniały wykład i dyskusję poświęcone mikro- i makroskładnikom odżywczym w chorobie nowotworowej. Selen, cynk, arsen, magnez, jod – to wszystko ma niebywałe znaczenie. Należy zwracać szczególną uwagę na selen i arsen u kobiet z genem BRCA1 – zbyt duży, jak i zbyt mały poziom może być bardzo niebezpieczny i zwiększać pronowotworowy potencjał.

Współczesne metody produkcji żywności

Kolejne podziękowania dla dr Arlety Drozd za uświadamianie pacjentów i terapeutów o tym, że nie tylko żywność i to co z nią zrobimy ma znaczenie. „Czego oczy nie ujrzą, tego sercu nie żal” – tak mogłabym podsumować wykład pani doktor. Niestety współczesne metody produkcji żywności to niekończące się znaki zapytania. Emulgatory, glifosat, BPA/S/P, DDT, słodziki, konserwanty, stabilizatory, tranglutaminaza… Mieliście świadomość, że tranglutaminaza bakteryjna mTG powszechna m.in. w parówkach i żywności przetworzonej jest zupełnie niestrawna, dzięki czemu im więcej jej jemy, tym prawdopodobnie większy „cyrk” mamy w jelitach i mikrobiocie? A może ktoś z was słyszał, że emulgatory obecne w żywności zasadniczo wcale nie tracą swoich funkcji po spożyciu, tym samym spełniając swoje funkcje w obrębie naszego organizmu? Na pewno nie pozostaje to bez znaczenia dla pacjenta onkologicznego. Dla człowieka zdrowego również. Ciekawym nowatorskim dodatkiem do żywności są nanocząsteczki, mające zdolność… no właśnie – wnikania wszędzie tam, gdzie chcą. Daje to ogrom możliwości, jednak warto mieć na uwadze zdrowy rozsądek i podchodzić do żywności przetworzonej z dużą dozą sceptycyzmu, ot tak, dla zdrowotności.

Mikrobiota i probiotykoterapia

Nie ukrywam, że z moją fascynacją transmetabolomem i człowiekiem jako meta-organizmem najbardziej wyczekiwałam dwóch wykładów: dr Marlicza oraz dr Łoniewskiego. Moi ulubieni wykładowcy skupili się na dwóch aspektach: znaczeniu mikrobioty jelitowej u pacjentów onkologicznych oraz probiotykoterapii w onkologii. To niezwykle budujące, że tak wiele mówimy o istocie mikrobiomu jelitowego w chorobie nowotworowej. Zmiana środowiska mikroorganizmów okołooperacyjnie bezpośrednio wpływa na stan odżywienia chorego oraz rokowanie!

Jak funkcjonuje nasza mikrobiota w relacji z nami – gospodarzami?

  • translokacja
  • immunomodulacja
  • metabolizm
  • dezaktywacja
  • efekt pierwszego przejścia

Ten ostatni aspekt wydaje się mieć największe znaczenie. Dlaczego? Efekt pierwszego przejścia to zjawisko, któremu podlegają leki, żywność, suplementy. Klasyczny efekt pierwszego przejścia dotyczy procesu, w którym każda substancja przyjęta doustnie dostaje się do krwioobiegu zawsze przez bramę zwaną wątrobą. Obecnie zaś wiemy, że mikrobiota jelitowa może bezpośredio wpływać na efekt pierwszego przejścia, a także stanowić integralny element tego zjawiska.

W tym miejscu możemy zaznaczyć, że książki do farmakologii dla studentów medycyny można śmiało napisać od nowa. Ponieważ wszystkie, ale to wszystkie substancje muszą mieć styczność z tym niezwykłym biologicznym interfejsem – mikrobiotą. Co więcej, obecnie literatura fachowa nie wskazuje na konkretne przeciwwskazania do stosowania probiotykterapii u chorych onkologicznych. Należy pamiętać jednak, że działanie każdego probiotyki jest wybitnie szczepozależne! KAŻDY probiotyk będzie działał INACZEJ.

Podaż antybiotykoterapii przed zabiegami radio- i chemioterapii MA ZNACZENIE. Podaż probiotyków również MA ZNACZENIE. I jest to niezwykle budujące, że mamy tak wspaniałych specjalistów w kraju, którzy mówią o tym na głos. Drodzy wykładowcy, serdecznie wam za to dziękuję! Uważam, że uświadamianie dietetyków w zakresie wiedzy o całości zjawisk i wyjątkowo szerokiego spektrum wpływu mikrobioty na nasze zdrowie i życie jest bezcenne, ale przede wszystkim – konieczne. Dziękuję!

Pacjenci z ciężkimi nowotworami krwi po transplantacji allogenicznych komórek krwiotwórczych najczęściej cierpią na niezwykle wyniszczającą jednostkę chorobową – chorobę „przeszczep przeciwko gospodarzowi (GvHD), która ostatecznie jest główną przyczyną zgonów, tuż obok infekcji. Obecnie wiemy, że istnieje praktyka przeszczepiania stolca u tych pacjentów onkologicznych, a co więcej, że przynosi ona niemałe rezultaty. Przeszczep mikroflory u tych pacjentów jest potencjalną metodą wspomagającą leczenie nowotworów, o czym opowiedział w swojej prelekcji dr Biliński.

Żywienie pacjenta onkologicznego

Wykłady dotyczące żywienia omawiały najstraszniejszy problem pacjentów – postępujące niedożywienie, pogarszające niemal każdy etap leczenia i niejednokrotnie będący przyczyną zgonu. Ukierunkowanie odbiorców na zwiększenie podaży energii i białka to niezwykle cenny trop, zwłaszcza u pacjentów poddanych zabiegom na sali operacyjnej. Rana pooperacyjna potrafi potroić zapotrzebowanie na białko, energię, kwasy omega-3, cynk czy argininę. I jest to niezwykle ważne, aby pacjent po chirurgicznym leczeniu onkologicznym mógł wrócić do zdrowia.

Ponieważ prywatnie (ale i zawodowo) jestem zafascynowana ketozą i dietą ketogeniczną w aspekcie terapeutycznym, zdecydowanie zabrakło mi kilku minut poświęconych tym zagadnieniom. Wiemy już, że nowotwory możemy postrzegać również w aspekcie zaburzeń metabolicznych, o czym dr Thomas N. Seyfried pisze w swojej ponad 600 stronicowej książce „Cancer as a metabolic disease”. Wiemy również, że dieta ketogenna ma zastosowanie np. w nowotworach mózgu. W bazach naukowych mamy naprawdę sporo literatury, a pojawia się coraz więcej doniesień dotyczących aplikacji głodówek, postów przerywanych, postu FMD czy restrykcji kalorycznych. Zainteresowanych odsyłam do poniższej literatury.

W kwestii samego żywienia chorego onkologicznego nie dowiedziałam się zbyt wiele, ponieważ konferencja kładła nacisk głównie na zapobieganie niedożywieniu pacjentów szpitalnych. Dlatego podaż białka i energii musi być zwiększona. Dlatego czasami jedynym wyjściem są nutridrinki, które tak bardzo „hejtujemy”. Czasem po prostu nie mamy już innego, lepszego wyboru. I temu właśnie poświęcone były wykłady.

Część z osób obeznanych zapewne może się zdziwić. A więc dlaczego przy nowotworach zalecane jest wysokie spożycie energii i białka? Przecież zwiększenie ilóści energii to wyższa glukoza na czczo, więcej białka to napędzanie IGF-1, mTOR i innych czynników wzrostowych, więc całość jeszcze bardziej pogarsza sprawę, a ten cukier w nutridrinkach to najgorsze co może być! 

Jaka jest moja odpowiedź?

Jeśli ktoś jest na tyle śmiały i odważny, aby zalecać każdemu pacjentowi onkologicznemu restrykcje kaloryczne, restrykcje białkowe, a najlepiej „nicniejedzenie”, bo przecież wtedy nie będzie stymulacji mTOR, to życzę jeszcze dużo odporności psychicznej, aby udźwignąć poniższy widok człowieka, który umiera z niedoboru pożywienia.

TAK, przy nowotworach zmniejszamy podaż energii i białka. TAK, przy nowotworach zwiększamy podaż energii i białka.

Obydwie odpowiedzi są prawidłowe i zgodne z prawdą. Kontekst określa środki. Dlatego, jeśli następnym razem usłyszycie, że w nowotworach zalecana jest wysoka podaż energii i białka, to proponuję w pierwszej kolejności zadać sobie pytanie: Jak całościowo wygląda nasz pacjent? A sam wygląd tak wiele już może nam powiedzieć… I nie mówię tutaj tylko o zbyt dużej „oponce”, ponieważ otyli pacjenci paradoksalnie również wielokrotnie są niedożywieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *